Wieża Bismarcka w Bydgoszczy - wieża poświęcona Żelaznemu Kanclerzowi Rzeszy, Otto von Bismarckowi.
Inicjatywa budowy zrodziła się wśród bydgoskich Niemców w 1905 roku. Zdecydowano, że budowla stanie na ówczesnych Bartodziejach Małych. Realizacja była żmudna, pieniądze płynęły skąpo, jak pisze Zbigniew Raszewski w swoim "Pamiętniku gapia", bo kamień węgielny na Wissmannshöhe położono dopiero w 1911 roku (Wissmannshöhe to Wzgórze Dąbrowskiego). Otwarcie nastąpiło 25 maja 1913 roku.
Wieża miała 25 m wysokości, taras widokowy. Ulokowana na południowej skarpie miasta, pokazywała panoramę Bydgoszczy. Na szczycie znajdowała się misa, w której zapalano znicz. Na fasadzie od strony miasta była umieszczona ogromna płaskorzeźba przedstawiająca Krzyżaka w zbroi. Marek Romaniuk podaje, że całość kosztowała 120 tys. marek
Zbigniew Raszewski pisze, że kamienną wieżę zbudowano m.in. z głazów pochodzących z średniowiecznych murów miejskich.
W hallu na parterze stała figura Bismarcka z brązu, wspartego na szabli.
Zanim w 1920 roku wojsko polskie wkroczyło do Bydgoszczy, figura pojechała do Frankfurtu nad Odrą. Pamiątkowe tablice wywieziono najpierw do Piły, a ostatecznie trafiły do Mauzoleum Hindenburga w Tannenbergu. Kaisertafel, znajduje się właśnie w tymże muzeum.
W październiku 1921 roku rada Miasta przekazała ją "dozorowi kościelnemu przy Farze", co nie obyło się bez protestu miejscowych Niemców. Sporny był bowiem grunt, na którym stała budowla.
Ks. dziekan Malczewski miał wieżę poświęcić, we wnętrzu zaś miała być urządzona kaplica, na co przeznaczono 60 tys. marek. Na piętrze można urządzić panteon narodowy, a w pobliżu na wieczny pomnik usypać kopiec wolności - sugerowali radni. Wtedy też wzgórze przemianowano na Wzgórze Wolności, a wieżę na Wieżę Wolności.
W kwietniu 1928 roku radni zdecydowali, że wieża zostanie zburzona. Dziennik na ten temat przeprowadził wśród swoich czytelników ankietę. Dyskusja była "rozogniona", znaczna większość mieszkańców opowiedziała się za pozostawieniem wieży! Wyniki ankiety Dziennik skwitował karykaturą.
Protesty nic nie dały. Wieże próbowano wysadzić w powietrze. Za pierwszy razem ładunek okazał się za słaby. "Liczne rzesze publiczności", zebrały się na moście Gdańskim, by zobaczyć wysadzenie w powietrze wieży, jak donosił "Dziennik Bydgoski". Próba zakończyła się niepowodzeniem. Ostatecznie budowla runęła dopiero 18 maja 1928 roku.
Powody decyzji o zniszczeniu budowli na łamach gazety wyjaśniał ks. Malczewski i dyr. Weyman.
Ksiądz tłumaczył, że wbrew ustaleniom, wieży nie poświęcił, bo stała na gruncie, który nie był własnością miasta, a niemieckiego stowarzyszenia. Dyrektor zaś skupił się wyłącznie na kosztach utrzymania. Przy bliskich oględzinach okazało się, że budowla była ruiną, restauracja kosztowałaby ok. 30 tys. zł, potem roczne utrzymanie ok. 10 tys. Minimalne koszty przebudowy to 150-200 tys. zł. Jak twierdzi dyrektor, "radą nie powodował ani szowinizm narodowy, ani konserwatyzm historyczny. Wzięliśmy ołówek w rękę, zrobiliśmy sumienny rachunek, a nie naszą winą, że saldo wypadło na niekorzyść wieży."
Raszewski w "Pamiętniku gapia" zaś wspomina, że uzyskany z rozbiórki kamień został użyty do budowy nowej elektrowni miejskiej. Ona sam, w latach 30. poszedł na Wzgórze Wolności. Po wieży zostały wówczas jeszcze resztki fundamentów.
Źródło
- Zgłoś naruszenie
- Zaloguj się lub utwórz konto, by komentować






Komentarze (0)